Profesor Maria Majewska

Lekarz Dawid Ciemięga

13.01.2021

Historia profesor Marii Majewskiej jest tylko jednym z wielu przykładów na to, że tytuły naukowe powinny być odbierane, kiedy ktoś w swoich antynaukowych i absurdalnych stwierdzeniach posuwa się naprawdę daleko. Nie chodzi w tym przypadki już nawet o sam fakt, że profesor Majewska krytykuje szczepienia i stoi po tej drugiej stronie, ale o coś, co można by porównać z sytuacją, w której astronauta wracający ze stacji ISS stwierdza, że Ziemia jest płaska. 

Nie trzeba się tu za wiele rozpisywać, wystarczy przytoczyć kilka niedawnych stwierdzeń pani profesor Majewskiej, aby chyba bez żadnych wątpliwość móc uznać tę osobę za pozbawioną wszelkiej wiarygodności i niestety również rozsądku.

Rok 2017 to dwie konferencje, jedna odbyła się na KUL w sali wykładowej Wydziału Filozofii, a organizatorem był jeden z pracowników tego wydziału, którego inicjatywa, jak się okazało, była tylko jego prywatną, władze uczelni o takiej konferencji nie zostały poinformowane. Na tej konferencji pani profesor przekonywała, że do szczepionek używa się celowo toksycznych odpadów aby zatruwać dzieci. Padały też stwierdzenia dotyczące autyzmu, które z jednej strony są kompletnymi bzdurami, bo przecież nie jest możliwe zapobieganie czemuś, z czym dziecko się rodzi, ale z drugiej strony twierdzenia pani profesor są sprzeczne z wszelkimi opiniami nie tylko światowych ekspertów w tej dziedzinie, ale również stowarzyszeń i fundacji o zajmujacych sie autyznem. Wywodów profesor Majewskiej słuchało około stu osób, głównie matki z dziećmi, dla których z pewnością fakt, że pani profesor nie podała żadnych argumentów na to o czym mówiła, był nieistotny. Ale z punktu widzenia osoby, dla której poza luźno rzucanymi stwierdzeniami liczy się również czy mają one uzasadnienie – wywiad profesor Majewskiej jest kompletnie bezwartościowy.

Na innej konferencji, w tatmtym czasie, padło najciekawsze twierdzenie profesor Majewskiej,  o tym, że po szczepieniach stajemy się cyborgami i można nami zdalnie sterować. Na tym etapie pani profesor nie różni się już niczym od byle internetowego fana teorii spiskowych, dla którego logika i popieranie hipotez argumentami są zupełnie obce.

Tu już nie ma znaczenia gdzie pani profesor wykładała, publikowała i co kiedyś osiągnęła, bo obecnie jej kariera naukowa już nie istnieje, a jedyne miejsca, gdzie publikuje to podrzędne portale internetowe wyłudzające pieniądze od naiwnych ludzi, które wykorzystują tę biedną i pogubioną kobietę do gromadzenia antyszczepionkowców, którzy chętnie uczestniczą w zrzutkach organizowanych przez oszustów.

Niektórzy mogą tylko domyślać się co się stało, że pani profesor oraz jej podobni tak bardzo stoczyli się z naukowej drogi na samo dno antyszczepionkowego i pseudonaukowego obłędu, inni to dobrze wiedzą.

Warto tu jednak zauważyć, że wszelkie autorytety antyszczepionkowców, to osoby wpisujące się w jeden i ten sam schemat, których głównym problemem jest problem z samym sobą. W normalnym świecie, jeśli ktoś nagle ogłasza, że stworzył syrop leczący COVID19 w kilka minut, to choć jest to śmieszne, wymaga raczej współczucia. W świecie antyszczepionkowców ktoś taki jest automatycznie uznany za autorytet.